Były, nadzieja, kontakt?

09 kwi 2018 - 19:04:06

Witajcie, otóż ja stwierdziłam, że chcę przerwy w związku a to dlatego, że od dawna nam się źle układało. Nie zgadzaliśmy się z partnerem co do życiowych priorytetów - przez to doszło do kłamstw z jego strony, bardzo mnie zranił, zawiódł, oddaliliśmy się, związek nie miał sensu. I myślę że dalej nie ma. Tylko ja chciałam ten związek utrzymać, on był dla mnie wszystkim a ja dla niego dodatkiem. Odezwał się do mnie po powrocie zza granicy. Nie mieliśmy lekko ponad miesiąc kontaktu, on chyba myślał, że to jest ,,przerwa'' faktycznie a dla mnie psychicznie to było rozstanie. Jako, że należę do tych osób, które szybko się pocieszają - wskoczyłam w ramiona innemu by zapomnieć. Dopóki on się nie odezwał byłam silna psychicznie, wesoła, radosna, optymistycznie nastawiona do życia, niezależna... Nie powiem, że nie tęskniłam, bo miałam takie momenty - ale było mi dobrze na tyle samej, że nie płakałam w poduszkę. Nadal nie widzę sensu naszego związku, bo partner nadal nic nie zrobił ze swoim życiem, nie jest też stabilny psychicznie, widzi wszystko negatywnie. I już szczerze zaczynam wątpić w to, że razem będziemy, zbyt długo się to wszystko ciągnie... On nie może się ogarnąć życiowo, więc jest zastój miedzy nami też... Chociaż gdzieś jednak NADZIEJĘ mam. I chodzi o to, że mam mętlik. Wiem, że mam nie wracać... Ale... Brakowało mi z nim kontaktu, nie wyobrażam sobie, żeby z nim nie mieć kontaktu a z drugiej strony... Znów jestem rozwalona psychicznie, płaczę, miałam ochotę do niego zadzwonić, porozmawiać... A nie chcę mu tego okazywać, bo i po co? Nic to nie zmieni, mój płacz nic nie da. Czuję się taka rozdarta, nie wiem jak poradzić sobie z tymi emocjami? Byłam gotowa dla niego zrobić wszystko a on jedynie co mi dał i dawał to płacz i nerwy, smutek... Przez ostatni czas... Wiem, że czas tylko tu pomoże. Ale jest może ktoś kto miał podobnie? Co robić kiedy emocje nami targają? On obecnie ma inne priorytety w życiu, ja nie zamierzam znów babrać się w gównie... Ale spędziłam z nim kilka lat i na prawdę przykro mi i ciężko zerwać kontakt, mam znajomych, mam ,,kolegów'' ale to nie to samo - oni mnie nie umieją szczerze wesprzeć, gdy mam problem np. w domu z rodzicami, mam doła to nie mam takiej osoby do której mogę się odezwać - on był taką osobą... A jednocześnie widzę, że ma inne życiowe priorytety. Nie chcę mu pokazywać, okazywać, że mi na nim zależy - mam wrażenie że to nie pomoże a pogorszy sytuację, chciałabym być neutralna ale boje się, że moje emocje wezmą górę. Nie wiem jak mam sobie z nimi poradzić?
Wysłałam mu tylko SMSa, że przeraża mnie to wszystko.

Ps. żeby nie było - od dawna mu tłumaczyłam, prosiłam, mówiłam, że związek się psuje - naprawmy go... Jednak na nic... Aż w końcu coś we mnie pękło. :(

Mało tego między nami były tak ostre kłótnie, że to masakra. Wkradła się rutyna... - kiedy mieliśmy ten miesiąc brak kontaktu czułam się spokojnie, stabilnie emocjonalnie, spokojna... A w związku tego nie miałam, wiele razy ,,wychodziłam z siebie'' i rwałam włosy z głowy.

Jednocześnie oboje tęskniliśmy, jemu było wygodnie jak było (w związku) a mi nie, teraz ma kłopoty finansowe i dopiero w tym momencie pomyślał o mnie, wtedy kiedy kłopoty ma... Wiem, że jakbym teraz wróciła to zrobiłabym najgłupszą rzecz ale chyba w środku się obawiam, że faktycznie ta relacja nigdy nie będzie miała przyszłości, bo obecnie żyję chwilą, nie myślę o tym co będzie jutro. Gdyby nie inne priorytety, gdyby nie te częste kłótnie, to może byśmy byli bardzo udaną parą...
Musiałam się gdzieś wyżalić.

(zobacz zmiany)



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2018-04-09 19:12 przez Noahha.

niezweryfikowana
Posty: 59
Ostrzeżenia: 4/5

Były, nadzieja, kontakt?

09 kwi 2018 - 22:15:38

Wyżalić się ważna rzecz. A ten chłopak w którego wskoczyłaś w ramiona by się pocieszyć nie spełnia tej roli jako wsparcie?

Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

następna dyskusja:

odstające uszy korekta NFZ refundacja