Anonim

Hej dziewczyny,

przeniosłam się po dwóch latach na inny kierunek studiów. Minęło już kilka dni, a wszyscy ciągle traktują mnie jak trędowatą...rozumiem, że oni się już znają, próbowałam zagadywać, ale oni się tylko patrzą i nic. Tylko jedna osoba coś tam pogada i czasem się przysiądzie. Nigdy nie miałam problemu z zawieraniem nowych znajomości, a to mnie już załamuje. Przejmuje się tym i odechciewa mi się wszystkiego.

Byłyście kiedyś w takiej sytuacji - na studiach, w pracy etc? Ile zajęło wam zaaklimatyzowanie się? I jak, przede wszystkim...

Byłabym wdzięczna za pomoc.

Ja sie w pracy alkimatyzowalam ok 8-9 miesiecy. Gdyby nie jedna dziewczyna, nowa przyszla, z ktora zlapalam od razu kontakt, pewnie aklimatyzowalabym sie kolejny rok. Z tym, ze ja wyszlam z zalozenia, ze w pracy nie szukam przyjazni, a przyszlam zarobic i sama trzymalam sie z boku. Mi to specjalnie nie przeszkadza.

Ja tam bym olała sprawę. Chyba jesteś na studiach dla wykształcenia a nie ludzi, co? Trzymaj się swoich starych znajomych. Nie musisz na siłę przyjaznić się z osobami z kierunku. Za bardzo się przejmujesz, jak na mój gust ;)

zweryfikowana
Posty: 267
Ostrzeżenia: 1/5

No cóż uważam że atmosfera na studiach tez jest ważna... Spokojnie, może na to potrzeba wiecej czasu. Nie narzucaj się. Potrzebne wam są jakieś spotkania integracyjne ;)

smutne jest to że ludzie kogos nowego traktuja w taki sposób. Nikt przeciez nie oczekuje wylewnosci ale zwykłej ludzkiej zyczliwosci czy pomocnej dłoni by nowa osoba mogła sie zaaklimatyzowac.

Bardzo nieładnie z ich strony ,po prostu przeczekaj ten czas może z czasem się cos zmieni.Ja nie rozumie takiego zachowania ,gdybym była świadkiem takiej sytuacji to oczywista sprawą byłoby zając się nową koleżanka wprowadzić ,pokazac poznać ze wszystkimi rozmawiać itd.W każdym bądź razie nie narzucaj się ,bądź po prostu koleżanką uśmiechaj się bądź miła.Wiem że nie da się tak olewać wszystko bo atmosfera na uczelni ma duzy wpływ na psychikę a gdy człowiek źle się gdzieś czuje to z niechęcia tam przychodzi.A to może odbic się na nauce nawet.Wierzę że minie krotki czas i zaaklimatyzujesz się i poznasz nowe przyjaznie :) Czego ci zyczę.

Byłam w bardzo podobnej sytuacji - po pierwszym semestrze studiów przeniosłam się na inny kierunek. Grupa się już znała, w zdecydowanej większości byli to faceci. Dziewczyny z grupy (było ich 3) trzymały się swoją paczką, nie wykazywały chęci skumplowania się, więc się nie narzucałam i traktowałam je tak samo obojętnie. Faceci prędzej podchodzili i zagadywali. Sytuacja kompletnie się zmieniła, gdy podczas sesji "koleżanki" i koledzy stwierdzili, że potrzebowaliby skserować sobie notatki itp. Ja bym się na Twoim miejscu nie narzucała, ale też nie przejmowała. Wiem z własnego doświadczenia, że niełatwo jest wkręcić się do grupy, która już się jakoś skumplowała. Podejdzie do Ciebie jedna osoba, zagada, przekona się do Ciebie, potem druga, trzecia i reszta z czasem też się przekona. ;)

Postaraj się najpierw zakumplować z jedną osobą. Będzie prościej niż z większą grupą.

Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

następna dyskusja:

Czy będąc w ciąży mogę być chrzestną?