Obecnie rozmawiamy o:

jakie meble do salonu?

gorący temat

Miętowa sukienka

wczoraj o 22:57

Kolejna oszustka

wczoraj o 22:52

Drinki sok + wódka

wczoraj o 21:26

Sukienka na wesele. Lipiec

wczoraj o 15:11

Szafa.pl na Facebooku
Ciekawe wątki
Aktywne użytkowniczki

Za dużo naraz.

01 sie 2018 - 20:47:51

Z moim facetem znam się już kilka ładnych lat, byłam wtedy jeszcze w innym związku, a on już wtedy dawał mi znaki zainteresowania moją osobą. Znajomośc była czysto koleżeńska i naprawdę luźna. Potem okazało się, ze jego mama ma nowotwór, on jeździł z nią co tydzien na onkologię, ja go duchowo wspierałam, zaprzyjaźniliśmy się. Dalej cbyłam w związku, aż do pewnej Wigilii - chłopak ze mną zerwał, ja cała w rozsypce długo się zbierałam z tego. Nie rozmawiałam z nim o tym moim rozstaniu, chociaz on wiedział co zaszło. Byłam sama przez jakieś 2 lata, dalej przyjaźniliśmy się z moim obecnym. Musiałam się pozbierać po tym 4letnim związku, odpocząc, pomyśleć czego chcę. On widać było, że miał nadzieję, że w końcu będziemy razem, przecież nic nie stało na przeszkodzie. W końcu postanowiłam dać jemu, sobie, nam, szansę, przywiązałam się mocno do niego i i tak maksimum czasu wolnego spędzaliśmy razem. No i zostaliśmy parą Tak minęły nam spokojnie 2 lata związku....
no i co dalej?
Jedyne o co się mogłam przyczepić( i czepiałam się) to to, ze lubił sobie wypić kilka piwek w weekend. Jego matka wciaż chorowała na tego raka, my chcieliśmy mieszkać razem, zacząc życie we dwoje, podjęliśmy decyzję o wyjeździe zagranicę, by dorobić, zarobić na coś własnego, ale minęło pare miesiecy i temat rozszedł się po kościach. Do czerwca zeszłego roku. Przyjechał przyjaciel mojego faceta z Holandii, ze swoją żoną, na urlop miesięczny. Pierwsze ich spotkanie odbyło się beze mnie i na drugim poinformowali mnie, że zabierają mojego faceta ze sobą, że zamieszka z nimi, kumpel mu pracę załatwił już, będą razem pracowac, on bedzie odkładał kase i jak coś wynajmie dla nas to dojadę do niego. Zostałam postawiona przed faktem dokonanym, byłam zła, ale dla mojego faceta najwazniejsza już była ta Holandia i kumpel... Jak już się widywaliśmy to tylko w jego towarzystwie, nie zdązyliśmy się nawet jakoś pożegnać, pojechał do tej Holandii... A ja czekałam
Zagranicą różowo nie było, on ciagle pracował, kontakt mieliśmy strasznie słaby, jedynie żona tego kumpla wysyłała mi jakies filmiki jak grają na konsoli, siedzą w parku, a on ciagle mi pisał że nie ma na nic czasu i jest zapracowany... Gdybym nie zrobiła awantury to nie wiem czy ogarnąłby dla nas w podskokach lokum, swoje trzy grosze dorzuciłą też żona tego kumpla, bo miała dosc tej relacji jej meża z moim facetem
przyjechałam do holandii w końcu, we wrześniu, warunki były cięzkie, długo szukałam pracy i starałąm się o legalny pobyt, cały stres związany z tym wszystkim źle się na nas odbił, na mnie osobiście też,bo nabawiłąm się nerwicy
zostaliśmy do końca listopada, z kasą było krucho, mój facet czuł, ze to będą ostatnie swięta z jego mamą, wróciliśmy
jego mama była już słaba, facet zrezygnował z pracy, zajmował się nią. Ja pracowałam w polsce, ale z tego zwiazku nic nie miałam. Przyjeżdżałam do niego na weekendy, ale one kręciły się tylko wokół mamy, nie było seksu, zadnej prywatnosci, włąściwie od czerwca gdy przyjechał ten kumpel do kwietnia to kochaliśmy się dwa, może trzy razy... W kwietniu zmarła jego mama
we dwoje zorganizowaliśmy cały pogrzeb, ja wybierałam trumnę, dobierałam ubrania do trumny, odbierałam jej rzeczy z hospicjum
facet ma ojca i siostrę, ale ojciec alkoholik, a sostra życiowo i emocjonalnie totalnie nieogarnięta, mimo że starsza ode mnie
mogłabym zamieszkac u niego, bo matka mu w terstamencie pół domu zapisała, ale ja nie chciałam mieszkac z alkoholikiem, a mójk facet przez sentymenty typu "to mój dom, moje miejsce na ziemii", nie chciał się stamtąd wyprowadzać. Ale jego ojciec chleje od miesiecy non stop, siostra robi awantury, bo ma żal o ten testament, mójk facet wymyślił z dnia na dzien, że chce się wyprowadzić i znalazł dół piętrowego domu do wynajęcia... u dziewczyny do której kiedyś podbijał (zanim pojawiłam się ja). Co gorsza, przez 3 lata trwania naszego zwiazku on się z nią spotykał w tajem,nicy przede mną, czego totalnie nie rozumiem do dziś
dziewczyne poznałam dopiero na pogrzebie jego matki, widziałam, że między nimi nie ma chemii, ale ten niesmak, ze mieli przede mną tajemnice, że się spotykali, choćby i na rozmowę czy spacer, że mnie okłamywał tyle razy, ze nawet nie wiem ile...
mi zostawił decyzję, czy wynajmiemy u niej dół tego domu, ale już płakał że nie da razy żyć z ojcem pod jednym dachem, czułam presję i się zgodziłam tydzien temu, a juz żałuję tej decyzji
czuję, że się duszę
jeszcze nie wiem kiedy się tam wprowadzimy, ale wcale mnie to nie cieszy
co gorsza, pracuję w piekarni z prawie samymi facetami, jeden zachowuje się wobec mnie inaczej niż wobec innych dziewczyn, jest bardzo opiekuńczy, zagaduje, pomaga, wyręcza mnie w pracy gdy widzi, że nie daję rady (a jest to praca cieżka fizycznie), przynosi mi świeżą bułkę bym zjadła w pracy... To jest takie poczucie bezpieczeństwa od niego...
Gotuje mi się we łbie.
Nie wiem co mam robić, czuję się wypalona emocjonalnie i uczuciowo przez ostatni miniony rok, kolega piekarz to dla mnie coś nowego, dlatego zauważam jakies "znaki" z jego strony, ale nie chcę w to wpadać... A jednak siedzi mi w głowie.
w efekcie nie mam ochoty na spotkania z moim facetem ani z nikim, większość czasu spędzam w pracy tak naprawdę
co robić z tym wszystkim...?

niezweryfikowana
Posty: 2.942
Ostrzeżenia: 1/5

Za dużo naraz.

01 sie 2018 - 21:55:06

Obecny związek już się wypalił i nie ma wspólnej przyszłości.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2018-08-01 21:56 przez PaniGami.

Za dużo naraz.

01 sie 2018 - 22:12:25

Jestem ju,ż naprawdę tak zmęczona i nerwowa :( Ja w pracy czuję, że odpoczywam, serio... A tak warunki sa naprawde cieżkie, szczególnie w te upały... Nie wiem co zrobić, co mówić i komu, jak się wobec kogo zachować :(

Za dużo naraz.

01 sie 2018 - 22:17:23

Polecam szczerą rozmowę że swoim facetem. Powodzenia!

zweryfikowana
Moderator
Posty: 13.881

Za dużo naraz.

01 sie 2018 - 23:01:23

Rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Nie ma innej rady, bo oczywiście można wszystko rzucić i zaczynać nowe, ale potem i tak to wraca. W zachowaniu wystarczy trochę taktu i zrozumienia dla osób, które przeszły takie wydarzenia o jakich piszesz i myślę, że to wiesz tylko zmęczenie mąci. I pamiętaj troska o samą siebie też jest ważna.

Za dużo naraz.

02 sie 2018 - 08:05:09

coś mi się wydaje, że jesteś osobą którą pociąga stan ekscytacji, nowości, motyli w brzuchu... A tak nigdy nie jest (w takiej formie) po 20 latach, zostaw faceta, nie rań go a może zainwestuj w niezobowiązujące znajomości bo nikogo tym nie zranisz, kolejny związek znowu zepsujesz - bo o niego trzeba dbać żeby się nie rozsypał i kwitł w najlepsze. Cieżkie przezycia z ukochana osobą każdego człowieka by wzmocniły, zblizyły jeszcze do ukochanego a ty się po prostu znudziłaś. Wystarczy byle kolega piekarz, który bułkę ci poda i już myslisz o nim. Potem będzie kolega hydraulik, kolegA elektryk czy kolega ogrodnik,. Zostaw tego faceta, niech sobie ułoży z kimś życie, kto na niego załsuguje

Za dużo naraz.

02 sie 2018 - 08:14:01

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty
To też nie diabeł rogaty
Ani miłość kiedy jedno płacze
A drugie po nim skacze
Bo miłość to żaden film w żadnym kinie
Ani róże ani całusy małe duże
Ale miłość kiedy jedno spada w dół
Drugie ciągnie je ku górze



Za dużo naraz.

02 sie 2018 - 09:33:06

Sądzę, że wasze oczekiwania co do związku są skrajnie inne.
Rzeczywiście, to nie najlepszy moment żeby facetowi "dowalić' jeszcze odejściem, ale prawda jest taka, że spełniasz rolę "mamusi" a teraz to stanie się twoją naczelną funkcją.
Czasem trzeba dokonać trudnego cięcia żeby zachować resztki dobrych wspomnień i ułożyć sobie życie.
Będzie Ci robił wyrzuty, ale walczysz o siebie. A życie ma się jedno.

Za dużo naraz.

02 sie 2018 - 22:15:05

wierz mi, nie jestem kimś takim. Zawsze chciałam być w takim trwałym, mocnym związku. Wcześniej byłam z facetem prawie 5 lat, ale mnie zostawił. Już wtedy mój obecny za mną latał, ja przez 2 lata dochodziłąm do siebiue, wolałam być sama, niż robić mu jakieś złudne nadzieje, musiałąm dotrzec do samej siebie, pobyć sama ze sobą, by zrozumieć, czego chcę.
W tej chwili to jest tak, że czuję jakbym nie miałą wlasnego zycia, moje problemy sa tylko moimi problemami, bo nie czuję wsparcia ze strony faceta, bo on wiecznie jest zaabsorbowany swoimi sprawami. Niew ma między nami namiętnosci i intymności, robiłam podejscia, ale nic z tego... Seks raz na kwartał... Pocałunki jak babcia wnuczka... Czuję frustrację, a on tylko mówi, że nie wie co się dzieje :(

I to nie tak, ze świruję za kolega z pracy, bo podał mi bułkę. widzę zainteresowanie z jego strony moją osobą, dobrze nam się rozmawia, prowadzimy podobny tryb życia (nie przez samą pracę, ale ogólnie).
Jeśli nie znasz uczucia, w którym przypadkowy koleś z pracy okazuje Ci więcej sympatii, troski i zainteresowania niż własny facet, to szczerze Ci zazdroszczę.

To niech teraz on "ciągnie mnie ku górze", bo ja, jako kobieta w związku, dałam z siebie w ostatnim roku jakieś 160%...



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2018-08-02 22:16 przez komiczka.

Za dużo naraz.

03 sie 2018 - 01:08:12

Przede wszystkim szczera rozmowa i zastanowienie sie, czy zlezy ci jeszcze na tym zwiazku? Co czujesz do partnera i jak to wyglada z jego strony? Warto szczerze porozmawiac i dac obu stronom do wypowiedzi. Jak sie nic nie zmieni, to warto wtedy podjac dalsze kroki :/

Za dużo naraz.

03 sie 2018 - 05:54:46

Po prostu zobaczę, czy ta wyprowadzka coś zmieni... Finansowo wcale nie jest mi to teraz na rękę, jak mówiłam wcześniej o wyprowadzce, zaraz po pogrzebie to "nie!", a teraz z dnia na dzień to wymyślił i jeszcze mi zostawił decyzję do podjęcia (mieliśmy czas na odpowiedź do konkretnej godziny, bo chętnych było dużo). Powiedziałam mu, co mi nie pasuje w tym mieszkaniu i ogólnie wyprowadzce w tej chwili, to się obraził, wyszedł i trzasnął drzwiami. A jak podjęłam decyzję, że ok wynajmiemy i z nerwów się popłakałam, to wtedy był zadowolony...



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2018-08-03 05:55 przez komiczka.

Za dużo naraz.

03 sie 2018 - 18:35:30

Porozmawiaj z nim, ale tak szczerze i zaznacz, że jest to poważna rozmowa, której rezultaty i skutki będą kluczowe dla waszego związku. Postaraj się rzeczowo wyjaśnić to wszystko, co niepodoba Ci się w zachowaniu partnera. Nie może być tak, jak piszesz, że dorosły facet "się obraził, wyszedł i trzasnął drzwiami. A jak podjęłam decyzję, że ok wynajmiemy i z nerwów się popłakałam, to wtedy był zadowolony...". Nie wyobrażam sobie takiego zachowamia u mojego męża! Jak można być zadowolonym wyciskając łzy osobie, którą się kocha?! No właśnie, czy aby napewno kocha?? Porozmawiaj z nim i jeśli to nie odniesie skutku zakończ ten związek. A z kolegą z pracy to radzę ostrożnie. Daje Ci to, czego nie otrzymujesz od partnera, dobrze Cię traktuje, jest miły i troskliwy... ok, ale póki co zbyt dużo emocji jest w Twoim życiu i nie podejmuj pochopnie decyzji. Wyjaśnij wasze relacje z obecnym partnerem, może będzie potrzebna pomoc kogoś z zewnątrz, mediatora, psychologa, terapeuty. Podejmij taką próbę, jeśli naprawdę zależy Ci na tym związku. I pamiętaj, że nawet najlepiej dobrane pary przechodzą kryzysy, kłócą się, mają ciche dni... Ale jeśli się naprade kogoś kocha to nie sprawia się bólu i cierpienia tej osobie, jest się dla niej wsparciem i zawsze dąży się do kompromisu. Egoizm i stawianie na swoim prędzej czy później zakończy każdy związek.

niezweryfikowana
Posty: 2.942
Ostrzeżenia: 1/5

Za dużo naraz.

03 sie 2018 - 20:59:08

Nie wierzę w "szczere rozmowy" z mężczyzną. Zacznie się: "O co ci chodzi? Wymyślasz. Okres masz czy co?". Jeśli nawet coś zmieni w swoim zachowaniu, to nie na długo. Powtarzam kolejny raz: mężczyzna jeśli się zmienia, to na gorsze. On nie rozmienia się na drobne i nie rozmyśla nad związkiem.

Za dużo naraz.

03 sie 2018 - 21:45:18

Nie wiem, moze to ja jestem przemęczona i wychodzi dopiero ze mnie to wszystko, co się wydarzyło... Oczywiscie, biorę dystans do kolegi z pracy, nie mogę dopuścić do tego, by namieszać sobie w życiu jakimiś pochopnymi relacjami, nie nie!
Chcę dać nam szansę, bo w końcu tyle razem przeszliśmy... A,e pewne rzeczy muszą sie zmienić i mówiłam już o tym facetowi, on wie, że jeśli mieszkając razem dalej będzie nijak, to odejdę, bo mam dokąd wracać...Ale dotarło do mnie, że on też potrzebuje normalnego życia, że za dużo się działo... Chociaż spróbujemy żyć znów razem i zobaczymy, czy będzie lepiej.

Za dużo naraz.

03 sie 2018 - 22:53:05

tatus alkoholik, siostra i on DDA on za chwile pojdzie w slady ojca. sugeruje ewakuacje:) bo mało miejsca dla ciebie w tym cyrku a jeszcze mniej uczucia



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2018-08-03 22:53 przez datura8.

Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

następna dyskusja:

Kto poradzi?