Obecnie rozmawiamy o:

Internat czy mieszkanie?

gorący temat

mleko modyfikowane

15 minut temu

tanie leki

56 minut temu

Lampy

godzinę temu

Gardening sheds

godzinę temu

Wygodne ubrania po domu

dzisiaj o 17:25

Szafa.pl na Facebooku
Ciekawe wątki
Aktywne użytkowniczki

i wgl to najlepiej niech wynajmie własne mieszkanie. Najgorsze co może być to mieszkanie z rodzicami po ślubie. A juz wgl jak jemu nie pasuje u Ciebie Tobie u niego. Jak wy bedziecie żyć?! ciągle w kłótni i nerwach.
Na pewno byście odetchneli bez nich.. Mój narzeczony mieszka sam a ma 20 lat..

Dziewczyno, powiedz mi, co Ty z nim jeszcze robisz? nie widzisz że to on jest egoistą, i robi wszystko pod siebie? jego boli to że on musi zapieprzać od rana w pracy a Ty masz pieniądze za lekką pracę - lekką, bo zajmuję się tym samym obecnie, i w porównaniu z innymi pracami to jest lajt. Nie umie uszanować tego że babcią musisz się zająć? ciekawe co będzie, gdy np Twój tata ciężko zachoruje(czego Ci oczywiście nie życzę, tfu)? dla niego kobieta to robot, a nie partnerka. Nie widzę w jego zachowaniu żadnej troski itd. Albo go ustaw do pionu, albo puść z torbami, innego wyjścia nie ma. I broń boże nie wyprowadzaj się do jego rodziców...
ps. a najważniejsze - nie daj już sobą pomiatać, bo on traci powoli szacunek do Ciebie, przez to że pozwalasz się tak traktować.

ja zawsze mówie, nie jesteś szczęśliwa-odejdz. Zycie masz tylko 1.

Ja nie wiem co się z tymi facetami w dzisiejszych czasach dzieje. Coraz więcej wiecznych chłopców... Byleby tylko jak najmniej obowiązków i same przyjemności...

dla mojego faceta własnie rozwiazaniem wszystkich problemow jest wyprowadzka do jego rodzicow bo niby tam niczego nie bedzie nam brakowac.... ehh wiem jedno szczesliwa nie jestem i chyba znam koniec tej bajki " zyli dlugo lecz osobno"

Z tego, co piszesz, ciężko jest Wam ze sobą rozmawiać a wydaje mi się, że najzwyklejsza w świecie rozmowa, choćby nie należała do najłatwiejszych, mogłaby wiele wyjaśnić. Pewnie nie ma szans na to, by wybranek Twego serca udał się z Tobą do poradni psychologicznej? Czasami osoba, która z boku spojrzy fachowym okiem na Wasze problemy, mogłaby wskazać Wam błędy, które popełniacie i drogę do ich naprawienia. Z drugiej strony, jeśli jemu zależy i chciałby lepszego dla Was życia, winien przystać na taką wizytę.
Ciężko jest doradzać komuś w kwestii uczuć, ponieważ to bardzo delikatna sfera.
Nie może być jednak tak, że on obarczać będzie Ciebie winą za wszystkie niepowodzenia. Jeśli tak boli go to, że nie masz pracy, niech siądzie z Tobą przy komputerze i pomoże Tobie stworzyć interesujące CV, poprzeglądać oferty itp. Niech pokaże, że jemu też zależy a przy tym niech zobaczy, że poszukiwanie pracy nie jest rzeczą łatwą. To po pierwsze. Po drugie, uważam, że jego reakcje są mocno przesadzone. Jeśli nie radzi sobie z gniewem, to niechaj uda się do poradni, w której specjaliści powiedzą mu jak sobie z tymi napadami agresji radzić.
Może ciężko jest mu się przestawić na taki tryb życia. Żył sobie do tej pory na garnuszku u mamusi. Nie musiał się wieloma sprawami interesować a teraz przyszło zderzyć mu się z inną rzeczywistością. Logiczne jest to, że jak się mieszka w domu, to trzeba wokół tego domu robić. Robotami remontowymi nie zajmie się spółdzielnia. Samemu trzeba zakasać rękawy i skosić trawę, pomalować, wyczyścić to i tamto, zreperować, zgrabić liście, przerzucić węgiel, odśnieżyć podjazd itp.
Jednej rzeczy nie wiem, która jest dość ważna ;-) Czy przed Waszymi zaręczynami prowadziłaś taki sam tryb życia? To znaczy, czy opiekowałaś się babciami, nie pracowałaś ? Jeśli tak, to ja zupełnie nie wiem o co mu chodzi. Znał Twoją sytuację. Wiedział, że nie jest tak jak on sobie teraz życzy, więc zamiast czepiać się i robić Tobie awantury, niechaj pokaże, że jest z Tobą i chce Ci pomóc. Przedstawcie sobie Wasze punkty widzenia, wizje przyszłości. Sprawdźcie, czy w Waszym życiu jest miejsce na kompromisy, na rzeczowe rozmowy, wsparcie i miłość.
Powodzenia!

On chce mieszkać z mamą i tatą. To taki synuś mamusi i to się za cholerę nie zmieni. On chce do swojego domku. A że nie może zmusić cię do przeprowadzki staje się agresywny i wiecznie niezadowolony.

Daj sobie spokój. On nigdy nie zrozumie że mieszkanie w twoim domu jest lepszym rozwiązaniem. Nawet jak by miał mieszkać w jednym pokoju z mamą i tatą ,to i tak będzie szczęśliwy że jest w swoim domku.

A co do pracy, pracujesz , opiekujesz się babcią, do tego zapierdzielasz w domu, obiadki , sprzątanie, pranie brudnych gaci.

nie wiem po ile macie lat ale mam wrazenie, ze nie jestescie gotowi na slub.. Ty nie masz pracy, mieszkacie u rodzicow, miedzy wami sie nie uklada, nie potraficie ze soba mieszkac a w dodatku on ma pretensje ,ze u swoich rodzicow mial lepiej niz u Twoich.dziwne.

Cytat
Senara
Z tego, co piszesz, ciężko jest Wam ze sobą rozmawiać a wydaje mi się, że najzwyklejsza w świecie rozmowa, choćby nie należała do najłatwiejszych, mogłaby wiele wyjaśnić. Pewnie nie ma szans na to, by wybranek Twego serca udał się z Tobą do poradni psychologicznej? Czasami osoba, która z boku spojrzy fachowym okiem na Wasze problemy, mogłaby wskazać Wam błędy, które popełniacie i drogę do ich naprawienia. Z drugiej strony, jeśli jemu zależy i chciałby lepszego dla Was życia, winien przystać na taką wizytę.
Ciężko jest doradzać komuś w kwestii uczuć, ponieważ to bardzo delikatna sfera.
Nie może być jednak tak, że on obarczać będzie Ciebie winą za wszystkie niepowodzenia. Jeśli tak boli go to, że nie masz pracy, niech siądzie z Tobą przy komputerze i pomoże Tobie stworzyć interesujące CV, poprzeglądać oferty itp. Niech pokaże, że jemu też zależy a przy tym niech zobaczy, że poszukiwanie pracy nie jest rzeczą łatwą. To po pierwsze. Po drugie, uważam, że jego reakcje są mocno przesadzone. Jeśli nie radzi sobie z gniewem, to niechaj uda się do poradni, w której specjaliści powiedzą mu jak sobie z tymi napadami agresji radzić.
Może ciężko jest mu się przestawić na taki tryb życia. Żył sobie do tej pory na garnuszku u mamusi. Nie musiał się wieloma sprawami interesować a teraz przyszło zderzyć mu się z inną rzeczywistością. Logiczne jest to, że jak się mieszka w domu, to trzeba wokół tego domu robić. Robotami remontowymi nie zajmie się spółdzielnia. Samemu trzeba zakasać rękawy i skosić trawę, pomalować, wyczyścić to i tamto, zreperować, zgrabić liście, przerzucić węgiel, odśnieżyć podjazd itp.
Jednej rzeczy nie wiem, która jest dość ważna ;-) Czy przed Waszymi zaręczynami prowadziłaś taki sam tryb życia? To znaczy, czy opiekowałaś się babciami, nie pracowałaś ? Jeśli tak, to ja zupełnie nie wiem o co mu chodzi. Znał Twoją sytuację. Wiedział, że nie jest tak jak on sobie teraz życzy, więc zamiast czepiać się i robić Tobie awantury, niechaj pokaże, że jest z Tobą i chce Ci pomóc. Przedstawcie sobie Wasze punkty widzenia, wizje przyszłości. Sprawdźcie, czy w Waszym życiu jest miejsce na kompromisy, na rzeczowe rozmowy, wsparcie i miłość.
Powodzenia!

ja mu proponowalam by poszedl do lekarza niech mu chociaz da na recepte jakies leki na uspokojenie bo chce miec cale meble w domu i siebie bez siniakow ale tylko uslyszalam ze on glupi nie jest i nie pozwoli by ktos mu wmawial ze jest inaczej. przed zareczynami bylo troche inaczej, pracowalam ale dorywczo bo gdzie bym nie szukala pracy zawsze slyszalam " a gdzie pani ma doswiadczenie, nie ma pani, dziekujemy nastepna" babcia tez sie opiekowalam ale nie w takim stopniu jak teraz bo lepszej kondycji byla teraz niestety bardzo upadla na zdrowiu i opieka potrzebna jest 24h. jemu ciezko jest przyzwyczaic sie do tego ze np dluzej u mnie trzeba palic w piecu bo mam piec starej daty a nie nowoczesny jak on. jak dorastalam moi rodzice mieli gospodarke i tata jeszcze pracowal w roznych miejscach, nie przelewalo sie u nas wiec mam tak jak nas bylo na to stac. to ze jego tata ma firme brukarska i wczesniej potrafil zarobic tyle by jezdzic 2 razy do roku na wakacje i kupic auto z salonu czy nowoczesny piec jest dla mojego faceta lepsze. bo chce tak jak tatus.wiele razy mu tu wypomnialam to on swoje ma gadanie i jeden argument ze tam bedzie lepiej bo tu nie widzi przyszlosci.
Cytat
RubyGloom
nie wiem po ile macie lat ale mam wrazenie, ze nie jestescie gotowi na slub.. Ty nie masz pracy, mieszkacie u rodzicow, miedzy wami sie nie uklada, nie potraficie ze soba mieszkac a w dodatku on ma pretensje ,ze u swoich rodzicow mial lepiej niz u Twoich.dziwne.

jedni marza o szybkim aucie drudzy o spedzaniu wakacji na karaibach jak marze by stworzyc rodzine miec meza dziecko jakies zwierze ale czas mi pokazuje ze to raczej nie ten wybranek ktory nie umie akceptowac innego zycie ktore mial dotychczas. zycie uczy kompromisow i radzenia sobie samodzielnie ale on w wieku 30 lat chcialby mieszkac u siebie w swoim domu na garnuszku u mamy. wierz mi lub nie ale to mi daje do myslenia. ciezko sie roztawac skoro sie kogos kocha ale cierpiec z tego powodu jest jeszcze ciezej



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2013-11-06 13:36 przez baby89.

nie żyj przeszłością, która i tak nie wróci z tego co mówisz. jestem w podobnej sytuacji. tzn. w oczekiwaniu na poprawę, o której w głębi serca wiem, że nie nadejdzie. zrób ten krok, rzuć go. nie ma sensu pchać się w taki związek, ani tym bardziej go finalizować małżeństwem.

Cytat
sylwia_p
nie żyj przeszłością, która i tak nie wróci z tego co mówisz. jestem w podobnej sytuacji. tzn. w oczekiwaniu na poprawę, o której w głębi serca wiem, że nie nadejdzie. zrób ten krok, rzuć go. nie ma sensu pchać się w taki związek, ani tym bardziej go finalizować małżeństwem.


rozwody sa drogie niestety ;\ mnie ogarnia strach przed tym co bedzie. co bedzie jesli z nim zostane? co bedzie jak bede sama? jak zakonczyl sie moj pierwszy zwiazek mialam dola i cierpialam przez ponad rok czasu, gdyz ex zostawil mnie dla swojej obecnej zony z ktora co prawda mnie zdradzal jakis czas. wiec z doswiadczenia wiem ze takie roztania mi nie sluza i tesknota czy ta pustka zostaje na dlugo. ciezko mi jest sie pozbierac, wyjsc do ludzi, nie mam ochoty rozmawiac nawet z najlepsza przyjaciolka

zazwyczaj dopiero po wspólnym zmieszaniu wychodzi szydło z worka.....wcześniej tak naprawdę sie nie znaliście, nie znałaś go, bo nie mieszkając razem łatwo jest się maskować ze swoimi wadami, teraz nic się nie ukryje i widać jak jest, to przedsmak tego co Cie czeka u jego boku....Ciesz się ze masz gdzie mieszkać, kopnij go w tyłek czym prędzej, spakuj, oddaj pierścionek i jak mu tak źle to niech spada do siebie.....

zweryfikowana
Posty: 343
Ostrzeżenia: 1/5

Cytat
baby89

rozwody sa drogie niestety ;\ mnie ogarnia strach przed tym co bedzie. co bedzie jesli z nim zostane? co bedzie jak bede sama? jak zakonczyl sie moj pierwszy zwiazek mialam dola i cierpialam przez ponad rok czasu, gdyz ex zostawil mnie dla swojej obecnej zony z ktora co prawda mnie zdradzal jakis czas. wiec z doswiadczenia wiem ze takie roztania mi nie sluza i tesknota czy ta pustka zostaje na dlugo. ciezko mi jest sie pozbierac, wyjsc do ludzi, nie mam ochoty rozmawiac nawet z najlepsza przyjaciolka

Chyba lepiej się rozstać i pocierpieć przez rok niż całe życie męczyć się z facetem, który Tobą pomiata. Weźmiecie ślub, zrobicie sobie dzieciaka, a potem już będziesz w tym trwać, bo bez doświadczenia zawodowego będzie trudno Ci się samej utrzymać, a on będzie Ci żałował kasy, bo przecież nie pracujesz.

Cytat
szafiarka_
zazwyczaj dopiero po wspólnym zmieszaniu wychodzi szydło z worka.....wcześniej tak naprawdę sie nie znaliście, nie znałaś go, bo nie mieszkając razem łatwo jest się maskować ze swoimi wadami, teraz nic się nie ukryje i widać jak jest, to przedsmak tego co Cie czeka u jego boku....Ciesz się ze masz gdzie mieszkać, kopnij go w tyłek czym prędzej, spakuj, oddaj pierścionek i jak mu tak źle to niech spada do siebie.....


za bardzo kocham moj pierscionek jak dla mnie jest idealny. a znajac zycie gdybym go oddala wyladowal by gdzies w rowie badz w glebokiej wodzie
zdaje sobie z tego wszystkiego sprawe co do mnie piszecie ale i tak mi ciezko ;\ siedziec i czekaz az to sie zmieni? tylko ile 300 lat? wiem ze by sie zmienila jego postawa lekko gdybysmy mieszkali u niego bo by nie mial pretensji ze jest "tyle" do zrobienia bo bylby u siebie



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2013-11-06 14:08 przez baby89.

aha to wolisz użerać sie cale życie z dupkiem który będzie Cie poniżał i traktował z góry niż oddać pierścionek? nie będę tego komentować.....a to co by się z nim stało po zerwaniu nie powinno Cie już obchodzić, dla mnie p otym co napisałaś chora jesteś po prostu, masz coś z głową nie tak....Jeśli nie masz szacunku do siebie to nie dziwie sie ze inni tez go do Ciebie nie mają...A jeśli tak wolisz to nie żal się więcej na forum tylko zaciskaj zęby i swojemu Pańciowi idź kapcie w zębach zanieść, bo jak się spóźnisz to może oberwiesz....

Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

następna dyskusja:

Czy to normalne? chłopak i wesele