Obecnie rozmawiamy o:

Spośób na nudę :)

gorący temat

Remont i zakupy

dzisiaj o 8:58

Plisy czy rolety rzymskie?

wczoraj o 14:51

Dla fetyszystow

przedwczoraj o 22:57

Szafa.pl na Facebooku
Ciekawe wątki
Aktywne użytkowniczki

Hejka!
Opowiedzcie o roznych smiesznych historiach zwiazanymi z waszymi dzieciaczkami.

Zabawna...
Nasunol mi sie ten watek przez wczorajsza historie z moja 9-cio miesieczna coreczka.
A mianowicie - polozylam ja spac ok godz 20. Zasnela smacznie - ale po jakims czasie slysze jakies odglosy ( ida jej zabki i czasem poplakuje - wtedy smaruje jej dziaselka i mala dalej smacznie spi) myslalam ze jest tak samo i tym razem. Wiec wchodze do pokoiku gdzie mala spiocha i patrze ale jej nie widze - a ona siedzi w rogu i udaje ze jedzie samochodem tylko ze robila to przez sen heheh wygladalo to bardzo zabawinie. Maz zawsze bierze ja na kolanka i udaje z nia ze jedzie oddajac rozne odglosy typu brum..brum.. brum...!!!

Mroząca krew w zylach
Lenka miala moze wtedy ze 2 miesiace albo i nawet nie nie pamietam dokladnie.
Siedzielismy z mezem i ogladalismy telewizje byl to niedzielny wieczor. Mala zaplakala byla to godzina karmienia wiec zabralam ja i nakarmilam -potem moja mama wziela ja do odbicia a ja poszlam wypazyc buteleczke. Nagle przychodzi moja mama i mowi ze Lenka dziwnie oddycha wzielam ja na rence a mala zaczela tracic przytomnosc. Mi w momecie zaczely uginac sie nogi. Otworzylam okno i stanelam z mala przy oknie - moja mama krzyknela do mnie " masuj jej serduszko" a ja placzac masowalam jej serduszko i dmuchalam jej do buzi. Po chwili otworzyla oczka i myslalam ze juz wszystko ok. Ale to sie powturzylo. Maz w tym czasie juz dawno dzwonil na pogotowie. PRZYJECHALI PO 20 MINUTACH! - to byla wiecznosc! Pani doktor wziela ja i zaczela badac okazalo sie ze mala dostala katarku i ze wszystko splywalo jej do gardelka i nie bylo zadnych oznak tego ze ma katarek. Dlatego tez nie mogla zlapac oddechu.
Pytam Pania doktor co dalej a ona powiedziala mi tylko nazwe jakichs kropli do dzis nie wiem co to bylo nawet tego nie zapisala wzieli i pojechali. A ja w szoku ( niby tylko katarek ale moje dziecko nie umie przez to oddychac) gdzie w niedziele wieczorem kupie na wsi krople do nosa. Dobrze ze wczesniej kupilam wode morska i mialam w domu. Cala noc siedzialam nad nia i sciagalam jej katarek i wkrapialam wode morska do noska. Co chwila sprawdzalam czy oddycha. Rano od razu pojechalam z nia do lekarza - a gdy mu opowiedzialam o Pani doktor z pogotowia to chwycil sie za glowe.

zweryfikowana
Posty: 795
Ostrzeżenia: 2/5

ojej, ja bym chyba umarla..... wspolczuje musialam przezyc cos strasznego....

musielismy zrobic przemeblowanie w stolowym bo ALicja obijala sie o rogi lawy i nabila sobie sinca na powiece, zrobilismy przemeblowanie wieczorem jak spala.... rano sie obudzial przynioslam ja do stolowego i poszlam robic kasze, wchodze do pokoju i co?? Alicja lezy na lawie i oglada bajki, hehe myslalam ze umre ze smiechu, albo bierze moj biustonosz z szafki i zaklada sobie na szyje, hehehe

a cos mrozacego krew w zylach hmmm.,..Alicja miala 10 dni, wykapalam ja i przebieralam w pizamke a ona bardzo mocno plakala, mama weszla do pokoju i mowi pokaz ja... zaczela ja ubierac a przy podnoszeniu lewej raczki do gory darla sie jakby ktos ja ze skory obdzieral.... sprawdzilismy raczke a na barku miala wielka gule.. byla to niedziela wieczor... w pon z samego rana polecialam do lekarza.. co sie okazalo uszkodzenie splotu barkowego<bylam u lekarza ktory jest neonatologiem i badal ja w szpitalu> powiedzial ze to po porodowe, odpowiedzialam mu <nie zauwazyliscie tego, przeciez pan osobiscie ja badal> a on do mnie z tekstem ze musielismy to przeoczyc, wyzwalam go od najgorszych i wyszlam trzaskajac drzwiami:/

Albo w lutym tego roku Alicja wyladowala w szpitalu na ostre zapalenie oskrzeli z podduszeniem, byl to wtorek.... w piatek nas wypisali z duza poprawa.. w sobote rano maz spal po nocce, ala wstala pobawilam sie z nia ale zrobila sie bardzo senna wiec polozylam ja w lozku kolo meza i zasnela... a wczesniej zrobila mi ardzo zadka kupke, za jakas godzine sie obudzila dostala piciu i znowu zasnela i znowu kupa zadka, za gfodzine powtorka... i zasnela i spala..bylo to gdzies kolo 11-12.. zblizala sie godz 14 a alicja dalej spala... w koncu zaczelam ja wybudzac bo przeciez jesc trzeba a ona nic, budze ja biore na raczki a ona nic, w koncu ja wzielam zaczelam potrzasac a ona nic, sprawdzam oddech oddycha ale sie nie budzi.. no to cheja w samochod i do szpitala, co sie okazalo w szpitalu zarazila sie biegunka i byla tak odwodniona ze malo brakowalo a stracilabym dzieciatko.... wyzwalam w tym szpitalu wszystkich kogo sie dalo.. awanture zrobilam na calego lacznie z dyrektorem placowki.... myslalam ze krew mnie zaleje

Kochane.... nie wierze ze nie macie wspomnien. Watek milczy i milczy...

Jezeli chodzi o historie nie mile to moze to czegos nas nauczy....

zweryfikowana
Posty: 360
Ostrzeżenia: 2/5

WITAM WSZYTSKICH 5 LIPCA TEGO ROKU WROCILISMY Z WAKACJI O GODZ 19 A O 20 ZNALEZLISMY SIE JUZ W SZPITALU Z ANTOSIA .JA ZACZELAM ROZPAKOWYWAC TORBY PO POWROCIE A TATUS BYL Z TOSIA I NAGLE SLYSZE HUK I POTWORNY PLACZ TOSI WPADAM DO KUCHNI I WIDZE JAK MAZ WYJE NAD NIA BYLAM PRZERAZONA BO ON NIE PLAKAL TYLKO WYL DZIECKO PRZEWAZYLO SIE NA JEZDZIKU TYM Z BALDACHIMEM I SPADLO I UDERZYLA CZOLEM W KAFELKI NA PODLODZE W KUCHNI TO BYLA SEKUNDA ON TYLKO ODWROCIL SIE A ONA SIE PRZEWAZYLA NIE ZDAZYL JA ZLAPAC JESZCZE NIGDY NIE WIDZILAM TAKIGO GUZA CALA DROGE DO SZPITALA ROZBAWIALM JA, BO BYLA SENNA ALE JA NIE MOGLA DAC JEJ SPAC BO BALAM SIE ZE JUZ SIE NIE OBUDZI ZE ZASNIE I TO BEDZIE KONIEC MAZ JECHAL NA CZERWONYCH SWIATLACH NIE PATRZYL JUZ NA NIC TYLKO JEDEN KIERUNEK DLA NIEGO BYL SZPITAL, POJECHALISMY DO DZIECIECEGO W BYDGOSZCZY TAM JAK TO ZOBACZYLI SKIEROWAL NAS DO INNEGO SZPITALA NA URAZOWKE A TAM ZARAZ ZDJECIE I OKAZALO SIE ZE TOSKA MA PEKNIECIE KOSCI CZOLOWEJ JA JAK PAMIETAM PYTALAM TYLKO CO W NAJGORSZEJ SYTUACJI A LEKARZE ODPOWIEDZIALI MI ZE OPERACJA ODSYSSANIA KRWI I WIERCENIA JAKAS WIERTARKA DLA MNIE SZOK ZOSTAWILI NAS NA OBSERWACJI ALE NA SZCZESCIE WSTRZASU MOZGU NIE MIALA DOSTALA ANTYBIOTYK I JAKIES PRZECIWKRZEPOWE, POZNALISMY TAM MAMY DZIECI KTORE SPADLY Z PRZEWIJAKA , ROZWALILY SZYBE GLOWA I WIELE INNYCH. LEKARZ POWIEDZIAL ZE W TYM ROKU DZIECI SPADAJA JAK GRUSZKI Z DRZEW CALE SZCZESCIE ZE TO TAK SIE SKONCZYLO A NIE INACZEJ BO NAPRAWDE GROZNIE WYGLADALO ALE NIC JEJ NIE BYLO I WE WRZESNIU BYLISMY NA KONTROLI I WSZYSTKO LADNIE SIE ZROSLO A ILE NAS TO STRESU KOSZTOWALO,PRZEZ TEN WYPADEK MOJE DZIECKO ZACZELO CHODZIC W WIEKU 14,5 M DLATEGO BO BALISMY SIE JA PUSZCZAC ZEBY NIE UDERZYLA SIE W GLOWE I TAK JEST DO TEJ PORY TOSKA CHODZI JUZ LADNIE ALE NADAL JESTESMY W STRESIE JAK CHODZI NAPISALAM TA HISTORIE ZEBY OSTRZEC INNE MAMY PRZD TYMI BEZPIECZNYMI :) ROWERKAMI POZDRAWIAM MAMY

<moderacja> Stosuj odpowiednie formatowanie tekstu (pogrubienie, podkreślenie, pochylenie, rozmiar czcionki, kolory, itp.) jeżeli naprawdę coś musisz podkreślić. Pisanie dużymi literami traktowane jest jako krzyk, a krzyczeć nie musisz



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-04-11 23:04 przez moderator.

Jejku historie zabawne są zabawne, ale te wstrząsające są naprawdę przeraźliwe! Pokrzywa7 czytając twoją historię popłakałam się, bardzo się boję żeby mojej Emilce nic się nie stało, prawie jej nie spuszczam z oczu, gotuję i sprzątam jak ona śpi albo jak jest syn starszy w domu, a wszystkie inne sprawy załatwiam nocą siedząc zazwyczaj do rana. Wszędzie ją ze sobą zabieram, nawet do ubikacji, może to dziwne ale bardzo się o nią boję, czytając tego typu zdarzenia tym bardziej uświadamiam sobie jak nie wiele trzeba. Strach jest ogromny bo cały dzień sama jestem i mając samochód to wiem że w jakimś takim przypadku nie byłabym w stanie prowadzić. Córcia dopiero za 3 tygodnie skończy roczek i wiem że dopiero wszystko się zacznie. skakanie, wdrapywanie się i ściąganie różnych rzeczy z różnych wysokości.

co do sytuacji kinnkaa też niestety doszło do urazu poporodowego ale zorientowali się już w 2 dobie że ma złamany obojczyk, byłam przerażona bo takie maleństwo a już coś takiego, nie rozumiałam kiedy?jak?gdzie? pytając lekarzy odpowiadali że czasami przy porodach tak się zdarza. Wróciłam do domu i zaczęłam czytać na ten temat, fakt zdarza się ale przez złe wyciąganie dziecka, zazwyczaj to wina położnej która odbiera dzieciaczka bo w złym momencie szarpnęła, np. wydała polecenie żeby przeć ale źle oceniła całą sytuację i pociągnęła. Emilce wiązałam pieluszkę tak jak temblak przez 4 tygodnie i karmiąc piersią starałam się nie obracać jej na ten boczek, potem jeszcze jakiś czas w tym miejscu miała zgrubienie ale kończąc 3 miesiąc już nic nie było wyczuwalne i zniknęło.

z starszym syn również miał urazy poporodowe, byłam u rejonowej lekarki po ukończeniu 2 tygodnia na kontroli i nic nie zauważyła, oceniła stan syna na bardzo dobry i odesłała mnie do domu, ale Sebastianek jakoś dziwnie często trzymał główkę w jedną stronę, co mnie jednak nadal niepokoiło więc wezwałam prywatnie lekarza którego znałam wiele lat bo i mnie leczył, i po badaniu okazało się że ma nadwyrężone mięśnie szyjne z jednej ze stron ( nie pamiętam po której bo to 13 lat temu było:) i przepuklinę dziecięcą. A wszystko to również spowodowane dzięki osobom które odbierały poród. Na szczęście szybko temu zaradziliśmy bo na szyjkę zalecił mi przy przewijaniu łapać za główkę i delikatnie ale stanowczo obracać nią ze dwa razy w prawo i lewo, po tygodniu synuś sam kręcił główką przy każdym przebieraniu:)) a na przepuklinę zastosowałam z zalecenia lekarza plastry specjalne i po miesiącu było wszystko ok:)

Pozdrawiam serdecznie wszystkie Mamusie:)

zweryfikowana
Posty: 360
Ostrzeżenia: 2/5

drogi olsonku teraz z perspektywy czasu az tak zle nie bylo nawet nie mieli pewnosci czy to bylo pekniecie koszt czolowej bo toska sie krecila na tm badaniu a we wrzesniu badaniue juz nic nie wykazalo jeden lekarz mowil ze dzisci maja jeszcze jakies szwy w glowie i to moglo tylko popekac pytalam takze czy to moze miec skutki w przyszlosci odpowiedzieli mi ze napewno nie gorzej by bylo gdyby dziecko uderzylo potylica , mama brata pediatre i on juz wszytko widzial i rozmawial z tymi lekarzami i nic jej nie jest i nie bedzie w tym kierunku ale widzisz jak tez z nia wzedzie chodzilam i nie spuszczalam z oka i maz stal przy niej odwrocil sie tylko i nie zdazyl jej zlapac .pozdrawiam

Zabawne... nic teraz nie przychodzi mi konkretnego do głowy,ale ciągle Nadusia robi zabawnego(jak każda pociecha),ale Chce Wam opowiedzieć mój Horror z marca br

Mieszkałam sama,mój mąż był na misji w Libanie.Tak więc ja i córka oddalona od Naszych rodziców(Nadii dziadków) 60km
Dzień jak codzień,tylko moja córcia straciła apetyt(a to byłóo dziwne bo uwielbia jeść)Tak więc zaczęłam ją obserwować.Rano miała rozwolnienie,no ale kurcze dziecko nieraz coś zje i ma lużna kupę także bez paniki!Południe,powtórka.Napisałam mojemu m na GG a ON kazał mi jechać do lekarza.Wyśmialam Go,mówiąc że zrobiła dopiero 2 razy lużną,niech nie przeszkadza..........
noi zaczęło się po 18,00.Kupy nasiliły się masakrycznie i doszły wymioty tak duże i tak częste że nie miałam chwili na zadzwonienie poo karetkę,z sekundy na sekune moja córka straciła przytomność.
Czyli ja sama czekająca już 15 minut na karetkę z omdlewającym dzieckiem na ręcach.Myślałam ,że serce mi pęknie:(((((
Zadzwoniłam drugi raz już krzycząć błgając o POMOC i dopiero wysłali........zawinęłam małą w koc i w marcu ja na koszulce na ramiączkach nie zamykając domui nie gasząc świateł zaczęłam biec,biec w stronę szpiatala bo dla mnie(dla małej)każda wtedy sekunda była na wagę złota.
Noi wtedy już Nas zabrali.Mała załapała rotawirusa,leżałyśmy 7 dni w szpitalu.
Jeszcze płakać mi się chce jak o tym sobie przypomnę:(Podziwima samotne matki!!!!jak borykają się same z problemami!

Cytat
Milena84
Zabawne... nic teraz nie przychodzi mi konkretnego do głowy,ale ciągle Nadusia robi zabawnego(jak każda pociecha),ale Chce Wam opowiedzieć mój Horror z marca br

Mieszkałam sama,mój mąż był na misji w Libanie.Tak więc ja i córka oddalona od Naszych rodziców(Nadii dziadków) 60km
Dzień jak codzień,tylko moja córcia straciła apetyt(a to byłóo dziwne bo uwielbia jeść)Tak więc zaczęłam ją obserwować.Rano miała rozwolnienie,no ale kurcze dziecko nieraz coś zje i ma lużna kupę także bez paniki!Południe,powtórka.Napisałam mojemu m na GG a ON kazał mi jechać do lekarza.Wyśmialam Go,mówiąc że zrobiła dopiero 2 razy lużną,niech nie przeszkadza..........
noi zaczęło się po 18,00.Kupy nasiliły się masakrycznie i doszły wymioty tak duże i tak częste że nie miałam chwili na zadzwonienie poo karetkę,z sekundy na sekune moja córka straciła przytomność.
Czyli ja sama czekająca już 15 minut na karetkę z omdlewającym dzieckiem na ręcach.Myślałam ,że serce mi pęknie:(((((
Zadzwoniłam drugi raz już krzycząć błgając o POMOC i dopiero wysłali........zawinęłam małą w koc i w marcu ja na koszulce na ramiączkach nie zamykając domui nie gasząc świateł zaczęłam biec,biec w stronę szpiatala bo dla mnie(dla małej)każda wtedy sekunda była na wagę złota.
Noi wtedy już Nas zabrali.Mała załapała rotawirusa,leżałyśmy 7 dni w szpitalu.
Jeszcze płakać mi się chce jak o tym sobie przypomnę:(Podziwima samotne matki!!!!jak borykają się same z problemami!
Mam ciary jak to czytam, podziwiam Cię za to, jak dałaś sobie radę!

Mój średniak jak miał 3 latka lubił psosić.Bawił się w pokoju a ja byłam w kuchni zajęta gotowaniem obiadu.Za chwilę idę sprawdzić co synek robi...zaglądam do pokoju..nie ma go...w drugim pokoju i trzecim też nie.Zaczęłam go szukać po całym mieszkaniu wołając go.Sprawdziłam wyjściowe drzwi,są zamknięte.Przeraziłam się nie na żarty.Nigdzie go nie ma.W tym momencie przyszedł starszy syn ze szkoły przestraszony krzyczał: Mamaaaa...Michał na parapecie siedzi na zewnątrz... Poleciałam szybko do okna i faktycznie siedział na parapecie zewnętrznym.Wąskie okno było uchylone,nie widać tego bo zasłona wisiała. A jednak mały wylazł na kanapę i potem na parapet ,otworzył okno wlazł siadając na parapecie .Obserował jadące autobusy.Całe szczęscie że mieszkam na parterze,a pod oknami krzaki.Płakałam ze strachu i ze szczęścia że nic mu się nie stało.

Ja napiszę coś od siebie dla przestrogi. Być może o tym wiecie, a może nie, ale małe dzieci często mają bardzo wysoką gorączkę bez innych objawów i lekarzom trudno zdiagnozować, a to chodzi o USZY! ZAPALENIE UCHA! Moja córeczka miała 9 miesięcy, była trochę markotna, ja podejrzewałam, że może jakiś ząbek idzie. Nagle, ale to błyskawicznie zrobiła się tak gorąca, ze parzyła! Gorączka tak wzosła, że mała zesztywniała i pojawiły się drgawki! Byłam u mamy na wakacjach. Pierwsze, co zrobiłam, to szybko nalałam letniej wody do wanienki, by zbić temperaturę. Brat dzwonił po pogotowie, ale nie mieli karetki. Ja w tym czasie czopki i kąpiele. Jak juz przestała przelewać mi się przez ręce i robiła się przytomniejsza, pojechaliśmy na izbę. I długo nikt nie wiedział, jak ją zdiagnozować. Na szczęście chyba Bóg mi zesłał panią laryngolog, która obejrzała jej uszka. Obustronne zapalenie. A nie miała nawet zaczerwienionego gardełka, biegunki, kataru, nie potrafiła pokazać, gdzie ją boli, bo była zbyt malutka. Także dziewczyny uczulam Was. Czasem bardzo wysoka gorączka bez innych objawów, to uszy, warto wiedzieć!

no ja z moja coreczka przechodze okres buntu 3 latka i przyznam szczerze ze jest on cudowny i powala mnie na łopatki
ostatnio przygotowuje mała do spania bez pieluszki no i za rada babci opowiadam jej ze jest duza dziewczynka ze takie duze dzieci nie spia w pieluszkach tylko siusiaja do i nie dała mi dokonczyc i wywaliła tekstem ze "z goła pipa to ona nie bedzie spac " zamurowało mnie i do dzis na wspomnienie tego tekstu mamy z mezem usmiech od ucha do ucha :)

zweryfikowana
Posty: 213
Ostrzeżenia: 1/5

Dziewczyny macie jakieś śmieszne, zabawne anegdoty związane z Waszymi Pociechami?

Zapraszam i zachęcam do opowiadań :)


pozdrawiam wszystkie mamy i ich pociechy

Aga z Franiem :)

zweryfikowana
Posty: 795
Ostrzeżenia: 2/5

hehehe mam 2 letnia siostre.. Mój mąż ma na imie Dominik, moja siostra mowi na niego Mimik, wynajmuje mieszkanie i w przedpokoju wisza wielkie rogi jelenia.. ktoregos dnia mama przyszla do mnie z siostra.. Iga <siostra>stała w przedpokoju i cos broila, wstalam do niej i wziełam ja na rece a ona pokazuje na rogi i pyta "co to" odpowiedzialam jej "rogi" a ona jak filip z konopii "mimina?" myslalam ze umre ze smiechu. i teraz zostalo rogi mimina

moja córka (2 lata i 3 m-ce) ostatnio powiedziała:
ożenie się, jestem w ciąży
:):):)

Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

następna dyskusja:

smoczek- używać? jeśli tak to jaki wybrać?