Obecnie rozmawiamy o:

Kolczyki co sądzicie?

wczoraj o 23:03

Sprzedam

wczoraj o 19:41

Wełniany sweter

wczoraj o 17:00

Szkola policealna;)

przedwczoraj o 14:55

szkola policealna- jaki kierunek??

przedwczoraj o 14:49

Szafa.pl na Facebooku
Ciekawe wątki
Aktywne użytkowniczki

niezweryfikowana
Posty: 183
Ostrzeżenia: 3/5

Jestem załamana

04 cze 2021 - 12:35:57

Piszę chyba po to aby się wygadać bo jest mi tak przykro, że straciłam całą radość z życia. Jestem z narzeczonym razem od 10 lat i postanowiliśmy się pobrać, niestety pech chciał , że wybuchła pandemia i ze ślubu nic nie wyszło, znaleźliśmy 2 termin ale zakaz organizacji wesel nadal obowiązywał więc ustaliliśmy 3 datę i w końcu wesele się odbędzie. Niestety nasz najpiekniejszy dzien jest powodem moich codziennych łez a ja na niego czekam tylko żeby mieć go za sobą. Zacznijmy od tego, że wybrałam na świadkową najlepszą przyjaciółkę, idealnie nadawała się do tej roli, jednak niedawno oznajmiła mi, że nie będzie moją świadkową i w ogóle nie będzie jej na ślubie bo pracuje za granicą i nie moz epozwolic sobie na powrot do kraju bo musi myslec o swoim weselu i utzymaniu siebie.. Było mi bardzo przykro ale nikogo nie zmuszę, postanowiłam, że o zastąpienie jej w tej roli poproszę bliską kuzynkę, jadnak ona także stwierdziła że nie wie czy będzie na naszym ślubie, rozmawialam z bliskimi koleżankami i mimo, ż enie pytałam ich o nic same sugerowały, że do roli świadkowej się nie nadają i musiałam poprosić na nią koleżankę, z którą mam znikomy kontakt ale która po prostu się zgodziła za co też mi jest mega głupio i wstyd bo mając tyle bliskich osób nie sądziłam, że kiedykolwiek będę mogła mieć w tym temacie takie problemy.. A tu nie dość, że osoby, które w swojej obecności były pewniakiem to nie przyjdą, tłumacząc się, że nie mają z kim czy, że nie mają pieniędzy, gdzie zaznaczaliśmy że wystarczy obecność bo nie robimy wesela dla pieniędzy. Moje :przyjaciółki", osoby z którymi mam kontakt na co dzień powiedzieli, że ich nie będzie, nawet cała rodzina od strony taty, nie będzie nikogo choć u mojej siostry byli wszyscy... Bardzo cieszyłam się na ten ślub, że w końcu się odbędzie a teraz na sama myśl mi niedobrze i mam łzy w oczach. Z wszystkimi mam dobry kontakt, z nikim nie jestem pokłócona (jestem osobą raczej bezkonfliktową) a ode mnie będzie garstka osób, od partnera znowu więksość. Wstyd mi za moją rodzinę i pryzkro, tak samo z powodu znajomych i "przyjaciół" bo jak to będzie wyglądało, że od partnera będzie tyle osób a ode mnie zaledwie kilkanaście i pewnie pojawią się pytania też o to. Gdybym wiedziała, że będzie to tak wyglądało to zdecydowalibyśmy się na sam ślub z obiadem dla rodziców. Przyszłemu mężowi marzyło się duże wesele i choc sugerowałam mniejsze to stwierdzil, że jemu się takie nie podobają, a teraz widząc mój smutek i liczbę gości sam stwierził, że mogliśmy tak zrobić ale, że nie dalo się przewidzieć. I tak z 200 zaproszonych gości będzie ok 50I zdecydowanie nie będę miło wspominać tego dnia i przygotowań do niego, za to bardziej ucieszyłby mnie sam obiad z najbliższymi ale na to już jest za późno. Nie mówiąc już, że większość gości nawet nie raczyła odpowiedzieć czy będą na weselu czy nie, mimo próśb i przypomnień, po prostu nas olali, dopiero dluzszy czas po terminie napisali w stylu "nie potwierdzaliśmy obecnosci bo nas nie będzie" albo że myśleli, że oczywiste jest dla nas, że będą to po co mieli pisać...

Przepraszam, że tak chaotycznie to opisałam ale jestem w emocjach i ciężko było mi ubrać to w słowa, mimo, że nigdy nie mam problemu w dobieraniu słów.

(zobacz zmiany)



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2021-06-04 12:38 przez Serduszkowaaaa.

Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

następna dyskusja:

Biuro tłumaczeń języka niemieckiego