A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 10:53:26

Witajcie,
ostatnio często widzę wątki, w których założycielki wątków proszą o finansową pomoc dla zwierzaków. To bardzo ładnie z Waszej strony, że bez namysłu pędzicie na pomoc, wchodzicie na swoje konta bankowe i przelewacie dowolną kwotę. Ale niekoniecznie o tym mowa. Jak Wy oprócz takiego sposobu pomagacie zwierzętom? Przygarniacie, dokarmiacie? Wypowiedzcie się :)

Ja opowiem jak to u mnie jest. Pochodzę ze wsi i od kiedy pamiętam na moim podwórku królują głównie psy. Nie są to zwykłe psy - kupione czy przygarnięte szczeniaki od znajomych, a przybłędy błąkające się koło bramy podwórka. Dlaczego napisałam wcześniej "zwykłe"? Ponieważ na własnym przykładzie przekonałam się, że moje "futrzane sierotki" są wyjątkowe. Nawet nie macie pojęcia, jak bardzo odwdzięczają się te zwierzęta, jak bardzo cieszą się na widok nowych właścicieli, nie wybrzydzają, jedzą wszystko co im się da, są bardzo posłuszne. Jeden z moich psów został akurat znaleziony przez moja ciocię w warszawskim parku, błąkał się mając obrożę na szyi. Co prawda wywiesiła ona ogłoszenia na jego temat, ale nikt się nie zgłosił. Ciotka mieszka w bloku, a pies jest dość duży, dlatego nie mogła go zostawić u siebie i przywiozła do nas. Nie dość, że jest pięknym, miłym psem, to na dodatek okazało się, że jest rasowy, myśliwski. Już znał komendy "siad" i "podaj łapę". Bardzo lubi ganiać koty i pewnego razu narobili wielkiego hałasu, dlatego poszłam w tamto miejsce i podniosłam na niego rękę (nie chciałam uderzyć, bo za wielkie mam serce do tych zwierząt, jedynie przepędzić) i wiecie co? Nie skulił łebka i nie poszedł pomalutku w bezpieczne miejsce, jedynie odwrócił lekko łebek, zamknął oczka i czekał na uderzenie. Serce mi pękało na ten widok i na myśl, co ten pies mógł przejść w przeszłości. Więcej tego nie zrobiłam. Po tym incydencie postanowiłam przeprowadzić eksperyment na mojej nowej przybłędzie i reakcja okazała się taka sama. Niestety..
Sądzę, że moje psy są szczęśliwe na moim podwórku i mogą mieć pewność, że z mojej i mojej rodziny strony nie grozi im żadne niebezpieczeństwo.

A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 11:09:33

Coś czuję, że w tym wątku będzie się działo jak już się rozkręci... omnomnom

Ja dzięki tym szafowym wątkom właśnie troszkę kasy przelałam, podoba mi się ta strona i myślę, że w przyszłości i bez nawoływania z szafy co jakiś czas postaram się pomóc. I to by było na tyle pomocy z mojej strony, przygarnąć nie mam jak, dokarmiać też nie, można pomagać na wolontariacie w schronisku, ale nigdy mnie do tego nie ciągnęło i nie będę. Wydaje mi się, że lepiej przelać chociaż te parę złotych niż nie robić nic.

A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 13:59:21

Może i będzie się działo, ale mam nadzieję, że nic złego. :)

A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 14:08:42

Ja przedwczoraj przygarnełam kotka. Błakał się bidulek po zakładzie w którym pracuje, gdyby tam został zapewne nie skończyłby dobrze :(

A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 18:51:19

ktoś jeszcze coś opowie? :)

A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 18:59:23

W każdym możliwym momencie pomagam jak tylko się da i jest potrzeba. W domku mam dwa koty i psa których nikt nie chciał w tym jeden kot z podwórka. Poza tym codziennie karmię wolno bytujące koty a jest ich z 20, poza tym staramy znaleźć im dom i otoczyć opieką weterynaryjną lekarz. Jeśli widzę, że dzieje się jakiemuś zwierzęciu krzywda to lepiej mnie trzyma z daleka bo nie ręczę za siebie złykonflikt

A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 19:01:22

Rozumiem pomoc finansowa,przygarniecie kotka pieska krolika itd.ale nie rozumiem jak mozna dokarmiac golebie.moje ukochane sasiadki wyrzucaja im przez okno chlebek itd a ja codziennie zmywam kupy z auta,parapetow oraz ubran wywieszonych.

A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 19:28:17

Cytat
KasiaKE
Rozumiem pomoc finansowa,przygarniecie kotka pieska krolika itd.ale nie rozumiem jak mozna dokarmiac golebie.moje ukochane sasiadki wyrzucaja im przez okno chlebek itd a ja codziennie zmywam kupy z auta,parapetow oraz ubran wywieszonych.

z tym akurat się zgodzę, bo sama mam z tym problem. Nie mogę wyjść nawet na balkon, już nie mówiąc o oparciu czy wywieszeniu pościeli na barierce, przez godzinę muszę wszystko szorować, ale to i tak za jakiś czas wszystko na nowo muszę robić. Rozumiem dokarmianie w parku czy w jakiejś innej wolnej przestrzeni, ale nie przy budynkach mieszkalnych!

zweryfikowana
Posty: 770
Ostrzeżenia: 1/5

A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 19:39:25

Przelewam,dokarmiam,przygarniam,bronię:)chciałabym wszystkim pomóc i chciałabym by było jak najwięcej pomagających.

A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 19:45:09

Wychodzac z domu zawsze mam pełne kieszenie:D przygrnęłam kilka zwierząt, niektórych juz nie ma... ale te co ostanio zostały przygarnięte i najstarszy kot przybłeda (16lat), są najwspanialszymi "rasowymi" mieszańcami. Pomagam w rozny sposób, nie wazne jak pomagasz ale że ta pomoc jest realna i namacalna. Kiedyś opisywałam jak ta pomoc u mnie wygląda, teraz nie będę sie rozpisywać. Darowizny finansowe i materialne, pomoc w akcjach, dokarmianie, ulotki, adopcja, opieka i leczenie u weterynarza bezdomnych w tym sterylizacja i kastracja, petycje, itd. Wymieniłam tylko niektóre gdzie osobiscie jest mój wkład fizyczny i realny. Trzeba pamietac ze zbliża sie zima i potrzebujących zwierząt w tym bezpanskich trzeba wspomóc, nawet kanapką ktora zostanie niedojedzona, równiez należy pamiętac żeby zawiadamiać władze o błąkających sie w mrozie bezdomnych zwierzętach lub przygarnąc jeżeli mamy możliwosci.

A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 19:46:44

Kiedyś na szafie trafiłam na wątek, w którym dziewczyna pisała o Stowarzyszeniu Pomocy Królikom. Zainteresowałam się tematem i od 1,5 roku jestem szczęśliwą posiadaczką adoptowanego uszaka :) Poza tym wszystkie moje zwierzaki (a trochę ich w życiu miałam)są znajdami.

A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 20:12:38

oj na rozne sposoby ale czesciej przelewam pieniazki i klikam w rozne stronki

zapraszam do pomocy pieskowi z linka ponizej

http://www.siepomaga.pl/f/przytulpsa/c/1814



zalozyla tez o nim watek na forum http://szafiarenka.pl/57/7975349/pies-walczy-o-zycie-pomoz.html?autologin=1#msg-7975349



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2014-10-17 20:13 przez jestem_modna.

A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 20:12:56

Wzięłam pieska ze schroniska, miał na imię Timi, niestety umarł na parwowirozę w wieku 3 miesięcy, mojej Mamie na rękach.. Nigdy Go nie zapomnę, był przepięknym rudnym kundelkiem.
Dwa lata temu szłam do koleżanki i spod samochodu wyszła mała, kocia bida, zaczęła chlipać wodę z kałuży, dopiero po chwili zauważyłam, że jest zakrwawiona i ma porozrywaną łapkę. Jak szłam z Nią do najbliższego weterynarza, spotkałam dwie dziewczyny, spojrzały na nas, zaczęły się śmiać i jedna powiedziała: "Łeee, kotu urwało łapę, ochyda!" Straszna jest ta znieczulica...
A oto i moja Pippi - ma teraz 2,5 roku i jest straszną rozrabiaką :D
Dokarmiam łabędzie, bo mieszkam blisko stawu, dokarmiam koty, zdarza mi się przelać niewielkie pieniążki na jakąś bidę..
Uwielbiam zwierzęta - ich krzywda porusza mnie dużo bardziej niż ludzka.
I klikam! Codziennie - Wy też klikajcie! http://www.pomagajonline.pl/
A oto i Pippi w całej okazałości:




Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2014-10-17 20:15 przez joszka93.

A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 20:51:46

Oj, ja mogłabym dużo napisać na ten temat:)
Zaczęło się od tego, że wzięłam psiaka ze schroniska, potem dwa kociaki. Oczywiście przesyłanie pieniążków na każdą zbiórkę jaką napotkam, wspomaganie schronisk-chodzi mi też o jedzenie, i różnego rodzaju przybory potrzebne na co dzień.
Dokarmiam bezdomne zwierzaki.
Zawsze zatrzymuję się kiedy widzę ranne zwierzę, i staram się pomóc. Kiedyś jadąc przez las, zauważyłam ranną sarnę. Nikt oprócz mnie nie zatrzymał się-normalka, ludzka znieczulica.
Jedynie jakiś facet z Sosnowca proponował, żeby wsadzić ją do bagażnika i się podzielić mięsem! Kretyn! Spędziłam z nią 5h(nie żartuję) To bujda co mówią, żeby zgłaszać do różnych organów prawa. Dzwoniłam wszędzie i odsyłano mnie gdzie indziej, porażka. W końcu po 3h zatrzymał się jakiś człowiek. Okazało się, że jest lekarzem. Zadzwonił po znajomego weterynarza, ale okazało się, że sarenka ma złamaną miednicę. Wet nie miał przy sobie leków, a kiedy dzwoniłam do leśniczego, okazało się, że jest w stanie...% No więc dopiero po 5 h "zlitował" się myśliwy i musiał ją zastrzelić:(. To było straszne, ale przecież nie wezmę jej do samochodu i nie zawiozę do weterynarza, a uwierzcie nikt nie chciał przyjechać, każdy to miał w d... Strasznie się zawiodłam bo wszędzie trąbią, aby informować jeżeli znajdzie się ranne zwierzę, niestety w praktyce nie wygląda to tak różowo.
Poza tym mam często szczęście na znalezienie psiaków. Potem dzwonię do schroniskach czy czasem ktoś nie szuka, i w taki sposób odszukałam już czterech właścicieli, którzy nie mogli się nacieszyć swoimi odnalezionymi pupilami:). Miałam też w domu królika hodowlanego. Jakiś żul się nad nim znęcał, a ja nie myśląc długo zabrałam mu go. Niestety królik był chory i spędził u mnie tylko miesiąc.
Od kilku dni mam nową bidulę w domu. Znalazłam maleńkiego rannego kotka. Zaniosłam go do weterynarza, i oczywiście nie miałam sumienia zostawić jej samej sobie. Zobaczcie jaka urocza :)



A Wy jak pomagacie zwierzętom?

17 paź 2014 - 21:14:53

Cieszę sie, ze tak z chęcią opisujecie swoje piękne historie, niektóre niestety bez happy endu :( widzę, ze nawet i linki dotyczące pomocy sie pojawiają, dlatego wklejajcie je śmiało, mnie akurat stać i z chęcią wesprę finansowo :)

Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

następna dyskusja:

zdychająca koszatniczka!