Obecnie rozmawiamy o:
Szafa.pl na Facebooku
Ciekawe wątki
Aktywne użytkowniczki

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 12:50:57

ja tez mam taki problem maz zadko zajmuje sie malym parcuje do 15 a po pracy internet samochód i znajomi mieszkam z tesciami tesciowa uwaza ze tak powinno byc bo ona miala dwojke dzieci i dala sobie rade.Moj maz gdy sie na mnie zdenerwoje potrafi mnie uderzyc wyzwac kontroluje telefon maile wszystko co mozna.Gdy jade do rodziców jestem wrogiem dla niego i tesciów bo ona zarabia a ja wydaje jego pieniadze(mam wlasny samochod).Czasem zastanawiam sie czy warto walczyc czy poprostu wyprowadzic sie prosze o rade

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 13:05:14

Cytat
awerawe3
ja tez mam taki problem maz zadko zajmuje sie malym parcuje do 15 a po pracy internet samochód i znajomi mieszkam z tesciami tesciowa uwaza ze tak powinno byc bo ona miala dwojke dzieci i dala sobie rade.Moj maz gdy sie na mnie zdenerwoje potrafi mnie uderzyc wyzwac kontroluje telefon maile wszystko co mozna.Gdy jade do rodziców jestem wrogiem dla niego i tesciów bo ona zarabia a ja wydaje jego pieniadze(mam wlasny samochod).Czasem zastanawiam sie czy warto walczyc czy poprostu wyprowadzic sie prosze o rade


O - i to jest właśnie to, o czym niedawno pisałam. Kobieto kochana, czy potrzebna Ci rada?
Twoja sytuacja jest inna niż ta, jaką ma założycielka postu.
W Twoim przypadku, myślę, że warto porozmawiać, pokazać, że można żyć inaczej niż rodzice Twojego męża, a nawet jeśli masz możliwość (ale tylko wtedy, jeżeli rozmowa nic nie da) wyprowadzić się na jakiś czas do rodziców - myślę, że nawet jeśli u nich nie ma warunków na dłuższy pobyt z dzieckiem - na jakiś czas - jeśli przedstawisz im cel do jakiego dążysz, na pewno wyrażą zgodę . Jeśli Twojemu mężowi zależy na rodzinie nie będą potrzebne takie drastyczne działania

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 13:20:16

wlasnie postanowilam wyprowadzic sie do rodzicow macie racje nie chce bac sie kazdego dnai dziekuje dziewczyny pakuje sie i jade do rodzicow a czas pokaze co dalej

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 13:38:19

Dziecko,nie jest ważne że Ty go kochasz.On Cię zniszczy (już dobrze mu idzie).Wiem co mówię,uciekaj od niego.Nie myśl że nie dasz sobie rady,dasz.Ja przez wielę lat tak cierpiałam,bałam się że nie dam rady .Miałam 2 dzieci,nie miałam rodziców ani rodziny .Na początku było bardzo ciężko (i tobie też będzie) Ale najpierw musisz tego chcieć-zrobić a nie tylko mówić.Rada,porozmawiaj szczerze z rodzicami, oni napewno Ci pomogą,ale tak jak napisałam musisz tego chcieć i być przekonana.Ja najbardziej żałuję ,że tak długo się męczyłam i bałam (10lat).Żadna terapia Wam nie pomoże,on się nie zmieni i będzie coraz gorzej.Teraz mam spokojne życie,poznałam człowieka (mamy dziecko 9 lat) za 2 miesiące zostanę babciom .Teraz po tylu latach, sama się zastanawiam jak ja to wszystko wytrzymałam i dlaczego tak długo.Myślę że byłam słaba i głupia.Sama jeszcze jesteś dzieckiem, ale masz rodziców.Zastanów się co jest dobre,nie tylko dla dziecka ,ale i dla Ciebie.Z tego co piszesz to dziecko i tak go nie interesuje i zapewne sama dasz więcej miłości niż tatuś. Życzę Ci abyś znalazła w sobie odwagę i ułożyła sobie życie dobrze,bo naprawdę nie warto tak żyć.I pamiętaj porozmawiaj szczerze z rodzicami!!! POWODZENIA :):):)

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 13:53:35

tysia178
mieszkam z moimi rodzicami, powiedzieli mi,że nie chcą wiedziec o naszych problemach bo to nasze życie i choby co się działo to oni się wtrącac nie będą. tata zawsze był nad mamą, rozkazywał jej, nie szanował, ciągle wraca pijany do domu. Mama jest z nim bo nie ma dokąd pójsc, rodzice jej nie żyją,została sama. Chciała żebym ja się też w 100% poddwała woli męża. Tak mnie uczyła. Ale ja dłużej nie mogę. Teściowie prowadzili już wiele rozmów z mężem na temat jego zachowania,el nic nie dało..

Synek jest dla mnie na pierwszym miejscu i tak jest od dnia kiedy się urodził. To właśnie jego kocham bardziej niż tego drania.

Umówiłam się na wizytę z psychologiem w środę.

Co do wyrzucenia go z domu, pakowałam go już kilka razy i wyrzucałam walizkę,przez drzwi, okno..
Ale on za każdym razem zaraz wrócił z tekstem,że on się nigdzie nie wyprowadzi,bo on tu mieszka.
Sama chciałabym spróbowac się wyprowadzic,ale nie mam gdzie. Nie mam żadnej przyjaciółki,wszystkie się odwróciły jak zaszłam w ciąże, a te co zostały odeszły potem po interwencji męża. Sprawił,że zostałam sama.

Pisałyście czy to miłośc czy przyzwyczajenie. Może macie racje. Boje się. Że nie dam sobie rade,że nie mam, pracy, że nikt mnie więcej nie pokocha.że nikt mnie więcej nie pokocha. Boję się, strasznie się boję.



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2010-10-13 17:35 przez moderator.

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 14:00:48

piszesz ze boisz sie ze nikt cie wiecej nie pokocham a czy on cie kocha jak by cie kochal to nie zamienil by twojego zycia w pieklo.Moj tez sie zneca nademna ale odchodze wiem ze on mnie nie kocha a jak kocha to chora miloscia.Pamietaj masz dziecko ono cie kocha i bedzie kochac do konca wiec nie jestes sama

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 14:03:43

nie zmarnujcie dzieciakom zycia - wszystko co sie dzieje juz teraz ma negatywny wplyw na rozwój emocjonalny dziecka

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 14:05:08

A pomyśl jak boi się twoje dziecko, co czuje jak twój mąż robi mu krzywdę!!!!!A jak dojdzie do czegoś gorszego, nigdy sobie tego nie wybaczysz, to ty sama masz wpływ na własne życie, i życie swojego syna.Wiem, że dobrze się pisze-zostaw go, ratuj siebie i dziecko, jesteś młoda, bez środków do życia,domu,żadnej pomocy, ale kobieto opanuj się i reaguj już.Spróbuj jeszcze raz porozmawiać z teściami, jeśli są normali, to ci pomogą, to ich wnuk, krew z krwi, a ich własny syn go krzywdzi,przecież tak nie można!!!!
A jak oni nie pomogą to zgłoś się do jakiejś instytucji, są przecież domy samotnej matki,ktoś musi ci pomóc.Sama sobie pomożesz jak przerwiesz ten wielki krzyk rozpaczy, ktoś napewno go usłyszy i ci pomoże!!!
Musisz znalezc w sobie siłe, za was oboje i walczyć o dobro i sens życia, przed wami mnóstwo pięknych chwil, nie zaprzepaść tego!!!!

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 14:38:24

Cytat
tysia178
mieszkam z moimi rodzicami, powiedzieli mi,że nie chcą wiedziec o naszych problemach bo to nasze życie i choby co się działo to oni się wtrącac nie będą. tata zawsze był nad mamą, rozkazywał jej, nie szanował, ciągle wraca pijany do domu. Mama jest z nim bo nie ma dokąd pójsc, rodzice jej nie żyją,została sama. Chciała żebym ja się też w 100% poddwała woli męża. Tak mnie uczyła. Ale ja dłużej nie mogę. Teściowie prowadzili już wiele rozmów z mężem na temat jego zachowania,el nic nie dało..

Synek jest dla mnie na pierwszym miejscu i tak jest od dnia kiedy się urodził. To właśnie jego kocham bardziej niż tego drania.

Umówiłam się na wizytę z psychologiem w środę.

Co do wyrzucenia go z domu, pakowałam go już kilka razy i wyrzucałam walizkę,przez drzwi, okno..
Ale on za każdym razem zaraz wrócił z tekstem,że on się nigdzie nie wyprowadzi,bo on tu mieszka.
Sama chciałabym spróbowac się wyprowadzic,ale nie mam gdzie. Nie mam żadnej przyjaciółki,wszystkie się odwróciły jak zaszłam w ciąże, a te co zostały odeszły potem po interwencji męża. Sprawił,że zostałam sama.

Pisałyście czy to miłośc czy przyzwyczajenie. Może macie racje. Boje się. Że nie dam sobie rade,że nie mam, pracy, że nikt mnie więcej nie pokocha.że nikt mnie więcej nie pokocha. Boję się, strasznie się boję.
.[/quote]


To bardzo dobrze, ze mieszkasz " u siebie" - to już jest jakiś plus. To, że rodzice nie chcą się mieszać, to raczej dziwne tłumaczenie, zważywszy, ze Cię "zmuszono" do ślubu. Skoro tak, skoro nie chcą się mieszać niech nie przeszkadzają Ci w Twoich poczynaniach - wyrzuć go i nie wpuszczaj do domu. Piszesz, że masz oparcie w teściach - to już jest dużo. Jeśli rodzicom tak zależy na jego bytności w domu, to niech go wezmą do siebie, Ty nie wpuszczaj go za próg swojego pokoju - nic Ci nie mogą zrobić. Zagróź mu, że jeżeli będzie Cię nękał, wyzywał....zadzwonisz po Policję
Twoja mama godziła się na takie traktowanie przez swojego męża - Ty nie musisz - porozmawiaj z nią, żeby przez jakiś czas zajęła się dzieckiem, kiedy Ty pójdziesz do pracy (MUSISZ ją znaleźć), tylko o taką pomoc ją poproś - myślę, że powinna to zrobić, chociażby z tego względu, ze sami zgotowali Ci ten los.
To bardzo dobrze, ze idziesz do psychologa - to JUŻ jest wiele
Walcz DZIEWCZYNO o swoje życie, walcz o dziecko!!!
"....że nikt mnie więcej nie pokocha..." - większej BZDURY nie czytałam!!!!!!!!!!!!!!
POKOCHA - i Ty pokochasz
"....że nikt mnie więcej nie pokocha. Boję się, strasznie się boję" - Wiem, masz prawo się bać, ale strach działa w różne strony, niektórych paraliżuje, niektórych zmusza do działania - a ja mam WIELKĄ nadzieję, ze Ciebie zmusi do podjęcia zdecydowanych i mądrych decyzji
Dasz radę - jesteś MATKĄ , a to pokona wszystkie trudności
Nie daj się niszczyć, walcz o siebie i dziecko - zobaczysz - za jakiś czas to wszystko będzie złym wspomnieniem
Jestem przekonana, że znajdziesz odpowiedniego mężczyznę na swojej drodze - tylko DZIAŁAJ

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 14:42:57

bez szacunku w rodzinie nie da się żyć. Jaki przykład on będzie dawał dziecku? Jesteś młoda, nie marnuj sobie życia i zdrowia. Porozmawiaj ze swoją mamą, napewno Tobie pomogą. Pamiętaj, że jeżeli facet uderzy kobietę chociaż raz zrobi to i drugi i trzeci i będzie to gościło w waszym życiu coraz częściej...on jest osobą agresywną i wulgarną....takiego człowieka nic nie zmieni. ZOSTAW GO JAK NAJSZYBCIEJ
AHA....pamiętaj, że jeżeli on ciebie tak traktuje to ciebie nie kocha ani nie szanuje...tak wię, czy zasługuje na twoją miłość? Poza tym to uczucie jakim go darzysz prędzej czy później minie, tylko po co masz tyle cierpieć i znosić upokorzenie. Masz cudownego synka i skup się na nim

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 15:12:50

za dużo się napatrzyłam na nieszczęścia dzieci w mojej pracy,przecież to my dorośli decydujemy jakie będzie ich dzieciństwo, jakie będą one same, wychowujemy je wiadomo my, ale dla świata, jakimi będą ludzmi w przyszłości gdy przyjmą za normę (bo innej normy nie znały) "że tata to robi mamie a to robi mnie...ja też tak robię bo tylko tego mnie nauczyli bo tylko to widziałem...."
rozterki kobiet nieszczęśliwych poranionych rozumiem, ze nie chce się żyć, że nie ma się sił zaczynać nowego dnia....
ale to wasze jedyne życie, wasz czas czy za parę/kilkanaście lat chcecie żyć w ten sposób, raczej jeszcze gorzej bo PANOWIE (TACY CZYT.SAMCE, czyli zwierzęta.......)nie zmienią się, a jeszcze jak mają za sobą SWOJĄ rodzinę czyli czyt. "wzór dzięki któremu są tacy jacy są" to już szans brak...
Dzieci chłoną wszystko, to dobre i złe, ale chłoną wszystko jak gąbka, są dwa wyjścia :1.mam dom, męża, dach nad głową, podstawy finansowe(ale upokorzenie, agresja słowna i fizyczna, początki znęcania się nad dzieckiem, raczej na dzień dzisiejszy to takie pastwienie się na złość bo ci panowie mają im to za złe że te dzieci są, bo w jakiś sposób może ograniczyły im wolność, brak zainteresowania, bliskości,rola służącej itp, wyjście 2. sytuacja pomieszkiwanie u znajomych, czy w placówkach wsparcia rodziny, czy jakiś marny kącik na początek (bez wyzwisk, sama sobie jesteś panem, nie widzisz tego co dla matki jest katorgą-pastwienia się nad dzieckiem...)
PS

ciekawi mnie fakt, ale to moje osobiste pytanie nie urażające nikogo mam nadzieję...
jak można , dbać o "takiego" męża jak można mu "robić dobrze"-mam tu na myśli dbanie o dom, porządek wyprane rzeczy, gotowanie ,miłą atmosferę itp, oraz jak można być intymnie z kimś kto tak źle traktuje mnie i moje/nasze dziecko

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 15:21:00

Cytat
hektorolla
za dużo się napatrzyłam na nieszczęścia dzieci w mojej pracy,przecież to my dorośli decydujemy jakie będzie ich dzieciństwo, jakie będą one same, wychowujemy je wiadomo my, ale dla świata, jakimi będą ludzmi w przyszłości gdy przyjmą za normę (bo innej normy nie znały) "że tata to robi mamie a to robi mnie...ja też tak robię bo tylko tego mnie nauczyli bo tylko to widziałem...."
rozterki kobiet nieszczęśliwych poranionych rozumiem, ze nie chce się żyć, że nie ma się sił zaczynać nowego dnia....
ale to wasze jedyne życie, wasz czas czy za parę/kilkanaście lat chcecie żyć w ten sposób, raczej jeszcze gorzej bo PANOWIE (TACY CZYT.SAMCE, czyli zwierzęta.......)nie zmienią się, a jeszcze jak mają za sobą SWOJĄ rodzinę czyli czyt. "wzór dzięki któremu są tacy jacy są" to już szans brak...
Dzieci chłoną wszystko, to dobre i złe, ale chłoną wszystko jak gąbka, są dwa wyjścia :1.mam dom, męża, dach nad głową, podstawy finansowe(ale upokorzenie, agresja słowna i fizyczna, początki znęcania się nad dzieckiem, raczej na dzień dzisiejszy to takie pastwienie się na złość bo ci panowie mają im to za złe że te dzieci są, bo w jakiś sposób może ograniczyły im wolność, brak zainteresowania, bliskości,rola służącej itp, wyjście 2. sytuacja pomieszkiwanie u znajomych, czy w placówkach wsparcia rodziny, czy jakiś marny kącik na początek (bez wyzwisk, sama sobie jesteś panem, nie widzisz tego co dla matki jest katorgą-pastwienia się nad dzieckiem...)
PS

ciekawi mnie fakt, ale to moje osobiste pytanie nie urażające nikogo mam nadzieję...
jak można , dbać o "takiego" męża jak można mu "robić dobrze"-mam tu na myśli dbanie o dom, porządek wyprane rzeczy, gotowanie ,miłą atmosferę itp, oraz jak można być intymnie z kimś kto tak źle traktuje mnie i moje/nasze dziecko


Kochana tysio178 - czy już wiesz co powinnaś zrobić?
NA PEWNO :))))

zweryfikowana
Moderator
Posty: 164

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 15:30:12

Cytat
hektorolla

ciekawi mnie fakt, ale to moje osobiste pytanie nie urażające nikogo mam nadzieję...
jak można , dbać o "takiego" męża jak można mu "robić dobrze"-mam tu na myśli dbanie o dom, porządek wyprane rzeczy, gotowanie ,miłą atmosferę itp, oraz jak można być intymnie z kimś kto tak źle traktuje mnie i moje/nasze dziecko

Super słowa i warte przemyślenia nie tylko dla założycielki wątku ale też dla innych dziewczyn, których wątki "krążą" teraz po forum !!!

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 17:27:27

brak mi słow i mam metlik w głowie jak czytam ze 18 letnia matka ma juz takie problemy z jednej strony widze malolate ktora za szybko poszła do łóżka z kims kogo tak naprawde nie znała a z drugiej widze mame bez daty urodzenia ktora boryka sie z powaznymi problemami nie bede ci dawac recepty na lepsze zycie bo dla mnie te wszystkie rady typu zostaw go sa po prostu funta klakow warte bo to niestety nie jest prosta sprawa mozliwa ale cholernie trudna póki sie nie usamodzielnisz albo nie bedziesz miec przy sobie armii pomocnikow to sama niewiele zdziałasz jesli myslisz o rostaniu to według mnie powinnas na poczatek znalezc prace tak by nie byc zalezna od pieniedzy pseudo meza taka izolacja dodaje duzo siły bo wiecej mozesz mozesz wynajac mieszkanie mozesz płacici za złobek przedszkole i po prostu zyc albo liczyc na pomoc bliskich chociaz czytajac miedzy wierszami domyslam sie ze jestes zupełnie sama ... trzymam kciuki i zycze duzoooo sił

nie wytrzymam dłużej...

11 wrz 2010 - 17:58:10

jeśli ślub brałaś pod przymusem:
ślub unieważniasz a od faceta bierzesz alimenty
i sądowo starasz się o wyłączną opiekę - jeśli teraz tak traktuje dziecko to co będzie jak mały zacznie intensywniej interesować sie światem

zrób to jak najszybciej
teraz mały uczy się świata.
chcesz żeby jedne z pierwszych słów jakie świadomie użyje były te którymi rzuca w waszym kierunku ten facet??

jesteś młoda, masz całe życie przed sobą. nie zmarnuj go na wysluchiwanie obelg,


a co do podejścia Twojej mamy:
mamy 21 wiek - czasy kiedy kobieta była rzeczą należącą do męża dawno minęły.
Współczesny model małżeństwa to współdziałanie oparte na miłości.

Wątek został zarchiwizowany. Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji lub chcesz dodać swój komentarz, załóż nowy wątek:

Dodaj nowy wątek

następna dyskusja:

SZCZĘŚLIWE MĘŻATKI